Tagi

PARKA ARYTONU DLA GWIAZDY DWUDZIESTOLECIA MIĘDZYWOJENNEGO

13 grudnia 2012
Podziel się

Najelegantszym okresem w historii mody w Polsce było dwudziestolecie międzywojenne. Po ulicach Warszawy, Krakowa, Lwowa chodziły wówczas kobiety tak szykowne, że legenda ich urody przetrwała do dziś. Każda miała własny styl, często wynikający z konieczności, ale żaden wielbiciel, żadna naśladowczyni, o tym nie myślała. Ot Hanka Ordonówna w kapeluszu z wielkim rondem. Nosiła go w czasach, gdy modne były małe kapelusiki. Dlaczego? Miało zasłaniać brzydką bliznę na skroni po próbie samobójczej, a stało się jej znakiem rozpoznawczym. Rondo wspaniale eksponowało klasyczne rysy twarzy i wielkie oczy pięknej blondynki. A oto urodziwa poetka Maria Jasnorzewska-Pawlikowska ubrana w tajemnicze zawoje. Nosiła je, aby przykryć nierówne łopatki i krzywy kręgosłup. Ale nikt o tym nie myślał wpatrując się w pełne gracji ruchy, którymi poprawiała opadający z ramienia szal. Wspaniała aktorka kabaretowa i teatralna, pełna sex-appealu Mira Zimińska-Sygietyńska (po wojnie została dyrektorką Mazowsza) była niekwestionowaną królową dobrego gustu. O ubieranie jej zabiegały najlepsze domy mody w Polsce: Herse, Zmigryder, kuśnierz Apfelbaum. A to tylko wybrane przykłady. Wszystkie te damy nosiły ubrania, które weszły do kanonu mody, ale na długo zniknęły z polskich ulic. Na szczęście, w nowoczesnej formie, znowu wracają do naszej garderoby. Mira Zimińska we wspomnieniach „Nie żyłam samotnie” pisze o jednej ze swoich kosztownych kreacji „ Kiedyś miałam płaszcz podbity gronostajami – na wierzchu czarny welur, a pod spodem białe gronostaje. I tylko mały kołnierzyczek. Niby to skromne (…). We łbie się gwieździe przewróciło. Ale płaszcz był bardzo elegancki i ciepły”. Była to pelisa, czyli płaszcz na futrze. Jeden z najelegantszych rodzajów okrycia wierzchniego, nie ostentacyjny, na luksusie którego mogli poznać się tylko znawcy. Nic dziwnego, że pelisa stała się inspiracją dla projektantek ARYTONU, firmy sławnej z projektowania i szycia płaszczy.

W ich nowoczesnej interpretacji przybrała ona formę kurtki-parki. Wierzch wykonany został z tkaniny Terylene (poliestry nowej generacji), odpornej na wilgoć, mechacenie, gniecenie, łatwej w czyszczeniu i super-lekkiej. Po spodem zaś podpinka z futra królika królewskiego, które w dotyku przypomina szynszyle. Na wierzchu tylko futrzany kołnierzyk, do którego tak miło przytulić policzek w zimny dzień. Niby takie skromne – przecież „tylko” kurtka sportowa – a ciepłe, lekkie, eleganckie. Mira Zimińska z pewnością włożyłaby je na wyścigi samochodowe, w których z pasją rywalizowała z przedstawicielami śmietanki towarzyskiej. Kurtka jest tak pomyślana, aby ułatwiała życie właścicielce. Wystarczy jeden ruch ręki, aby odpiąć futro i uprać w pralce wierzchnią cześć. Wierzch jest tak uszyty, że bez podpinki staje się okryciem przejściowym.

Kurtka ta to wielka miłość od pierwszego przymierzenia!

Agnieszka Janas